LKS Diament Pstrągowa - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Aktualności

Czas podsumowań

  • autor: konrad_b, 2013-06-24 18:18

Emocje troszkę opadły, choć w dalszym ciągu udzielają się naszym zawodnikom i sympatykom klubu. Bo kto by przypuszczał, że drużyna, która jeszcze rok temu zajmowała na zakończenie sezonu przedostatnie miejsce, dziś cieszy się z awansu do A-klasy. Może trochę za szybko, ale nadszedł czas podsumowań.

Więcej w rozwinięciu.

Najbliższy trening odbędzie się we wtorek o godzinie 18:30.

Nowy trener

Nie wiedziałem od czego zacząć, więc może zacznę po prostu od początku. Po sezonie 2011/2012 nikt w drużynie nie miał dobrych humorów. Przedostatnie miejsce nie było na pewno powodem do dumy. Światełko w tunelu zobaczyliśmy na pierwszym treningu w sezonie 2012/2013. Mamy nowego trenera, który grał w piłkę więcej niż ktokolwiek w naszej, nie ma co się oszukiwać dość młodej ekipie. Na pierwszy trening stawiło się więc ponad 20 osób, każdy chciał przecież zobaczyć z kim będzie miał do czynienia. Z perspektywy czasu, rozmawiając z trenerem – nie wypadliśmy zbyt dobrze na pierwszej gierce wewnętrznej. Szczególnie jeżeli chodzi o założenia taktyczne, których po prostu u nas nie było. Materiał w postaci zawodników jednak był, więc można było zacząć pracować. Pierwszy sparing , a mianowicie „mini turniej” odbył się w Lecce, gdzie podejmowaliśmy zespół gospodarzy oraz drużynę Startu Lubenia. Wyniki tutaj nie miały większego znaczenia, oba mecze wygraliśmy ale to schodziło na dalszy plan. Przed pierwszym sparingiem trener wyciągnął tablicę i zaczął nam rozrysowywać jak się mamy poruszać. Jak można się domyśleć na twarzach wielu zawodników można było dostrzec uśmiech. Bo „gdzie to w B-klasie jakaś taktyka”. Jednak z każdym kolejnym spotkaniem słuchając i analizując co ma nam trener do powiedzenia, założenia te, ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zaczęły wchodzić w życie, stając się naszymi nawykami.  

Udana runda

Już na początek poprzeczka została podniesiona wysoko. W meczu na własnym boisku podejmowaliśmy Huragan Kozłówek. Spotkanie nie przebiegało do końca po naszej myśli, a zespół gości prezentował się naprawdę bardzo dobrze. O wyniku i o 3 punktach zdecydował Paweł Leśniak, który w drugiej połowie zdobył bardzo ważnego gola. Smaczku tej całej sytuacji dodawał fakt, że Paweł jeszcze rundę wcześniej grał właśnie w zespole z Kozłówka. Następnie udaliśmy się do Rzeszowa aby rozegrać mecz z tamtejszym Grunwaldem. Spokojna wygrana 3-0 nie pozostawiała złudzeń, kto w tym spotkaniu był lepszy. Trzecie spotkanie, patrząc z perspektywy czasu okazało się jednym z najważniejszych w sezonie. Zremisowaliśmy z drużyną z Mogielnicy 2-2, wygrywając do 90 minuty 2-1, w drugiej połowie prezentując się naprawdę bardzo dobrze. Kolejny remis przyszedł już w następnym meczu, dość pechowo remisujemy z Koroną Dobrzechów 1-1, mając naprawdę mnóstwo sytuacji do strzelenia bramki. Następnie przyszły kolejno wygrane ze Startem Lubenią 2-0 oraz z Tytanem Rzeszów 5-0. Pierwsza przegrana, jak się okazała jedyna w tej rundzie to mecz w którym na własne życzenie tracimy punkty. W 10 minucie prowadząc z Nosówką 2-0, pozwalamy sobie strzelić 3 bramki, szczególnie ta ostatnia zapadnie na pewno wszystkim w pamięci, bo była naprawdę wspaniałej urody. Ostatnie spotkanie wygraliśmy zasłużenie w stosunku 7-1, wygrywając na własnym stadionie z Albatrosem Szufnarowa. Po pierwszej rundzie, nastroje były świetne, pojawiły się nawet głosy, że mamy przecież szanse na awans. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę jednego, a mianowicie kontuzji.

Kontuzje

Każdy grający w piłkę doskonale wie, ze jest to nieodłączny element futbolu. Słowa jednak są bardzo proste, gorzej jest jednak jak zawodnika taki uraz spotka. Najpierw już w 5 kolejce bardzo groźnego urazu doznał nasz bramkarz Wojtek Środoń, zerwał ścięgno Achillesa. Wszyscy wtedy wiedzieliśmy, że to jest dla niego koniec sezonu. Jak by tego było mało w okresie przygotowawczym, ja doznałem poważnej kontuzji, zrywając więzadła krzyżowe w prawym kolanie. Tak paradoksalnie, najlepszy sezon w historii Diamentu, był dla mnie w mojej, krótkiej bo ledwo 3 letniej przygodzie z piłką, najgorszym. Najpierw kontuzja, która wyeliminowała mnie na 3 spotkania już na początku sezonu, potem choroba a w okresie przygotowawczym, groźna kontuzja kolana. Mówią , że co nas nie zabije to nas wzmocni, oby tak było. Jak by tego było mało, Łukasz Golesz już w drugiej rundzie doznał identycznej kontuzji jak ja. Dodatkowo, już nie przez kontuzję, ale przez sprawy osobiste ze składy wypadł Paweł Leśniak. Tak, więc bez 4 podstawowych zawodników trzeba było radzić sobie przez praktycznie całą drugą rundę.  

Druga runda

Okres przygotowawczy nie przebiegł tak jak tego chcieliśmy, przesunięcie sezonu nikomu na pewno nie wyszło na dobre, ale z pogodą niestety nie wygramy. Już pierwszy mecz pokazał, że forma, która towarzyszyła nam w pierwszej rundzie gdzieś uciekła. Mecz z Mogielnicą co prawda zremisowaliśmy 1-1, ale nasza gra nie napawała optymizmem. Kolejny mecz i kolejny zawód, wygrywamy 1-0 z Koroną Dobrzechów w meczu wyjazdowym ale gra w dalszym ciągu była daleka od ideału. Światło w tunelu przyniosły dwa kolejne mecze. Wygraliśmy z Tytanem Rzeszów 3-0, tydzień później remisując w Lubenii 2-2, gdzie przy odrobinie szczęścia mogliśmy wywieźć jakże cenne 3 punkty. Wszyscy myśleliśmy, że jest to dobry prognostyk. Niestety mecz z Płomykiem Lutoryż na własnym boisku, był chyba naszym najgorszym w tym sezonie. Porażka, była zasłużona a w szatni już nie było tak wesoło, jednak nikt nie tracił sił aby dalej walczyć o awans. Wyjazd do Nosówki pokazał, że potrafimy walczyć, jak równy z równym z niepodważalnie najlepszą drużyną w tym sezonie. Cenny 1 punkt w całym rozrachunku okazał się bardzo istotny. Kolejny mecz, miał być tym najważniejszym w sezonie. Na stadionie w Kozłówku podejmowaliśmy tamtejszy Huragan. Przegraliśmy w stosunku 2-3, w drugiej połowie do kontuzji Łukasza prezentując się naprawdę dobrze. Jednak gracze z Kozłówka pokazali, że gra się do końca, odrabiając 2 bramki wygrali bardzo ważne spotkanie. Zaległa 13 kolejka, rozegrana 9 czerwca była ostatnim naszym meczem u siebie w tym sezonie. Zwycięstwo 6-1 z Grunwaldem nie przyszło nam wcale tak łatwo jak mogłoby się wydawać. Najważniejsze były jednak 3 punkty. Kolejny tydzień to pauza naszej drużyny, rozjechaliśmy się więc na różne mecze, które mogły być bardzo istotne w końcowym rozrachunku. Oglądając mecz w Kozłówku, gdzie tamtejszy Huragan podejmował lidera z Nosówki, można było zobaczyć że żadnego odpuszczania ze strony Novi być nie mogło. Nosówka wygrała 3:2, stawiając Kozłówek przed ostatnią kolejką w bardzo trudnej sytuacji, musieli liczyć przecież na korzystne wyniki z innych stadionów. W tym samym dniu nasłuchiwaliśmy też wieści z Mogielnicy, gdzie Grom wygrał 3-2 z Lubenią stając się najpoważniejszym kandydatem do awansu.

Wielkie emocje

Ostatni mecz, pojechaliśmy rozegrać do Kozłówka, aby zmierzyć się z Albatrosem Szufnarowa. Ten mecz po prostu musieliśmy wygrać, jednak nawet 3 punkty dawały nam przy wygranej Gromu z Lutoryżem bardzo niewiele, bo 3 miejsce na koniec sezonu. Jeszcze rok temu taką lokatę wzięlibyśmy w ciemno, ale jak to mówią apetyty rosną w miarę jedzenia. Pierwsza połowa była dość nerwowa, jednak nasz kapitan zdołał strzelić gola na 1-0 i do szatni mogliśmy schodzić nieco spokojniej. Dodatkowo w przerwie spotkania dotarła do nas informacja, iż po pierwszej połowie Płomyk prowadzi z zespołem z Mogielnicy 1-0. Podziałało to bardzo motywująco na nasz zespół, który w drugiej połowie zepchnął graczy z Szufnarowej do defensywy, strzelając jeszcze 3 bramki tracąc przy tym jedną. Niestety kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy dowiadujemy się, że Grom, grając bardzo dobrze prowadzi z Płomykiem, a kolejne bramki są tylko kwestią czasu. Nasz mecz zszedł więc na drugi plan, zawodnicy co prawda nie wiedzieli, że o awans będzie bardzo ciężko. My natomiast na ławce już byliśmy pogodzeni z porażką na koniec sezonu. Dodatkowo, informacja o czerwonej kartce dla zawodnika z Lutoryż już całkowicie przekreślała nasze szanse na awans. Kiedy w 91 minucie meczu w Lutoryżu(my zaczęliśmy z około 10 minutowym opóźnieniem), odebrałem telefon, że gracze Płomyka wyrównali euforia opanowała całą ławkę rezerwowych. Dwie minuty doliczonego czasu gry trwały dla nas wieczność. Kiedy jednak usłyszeliśmy, że sędzia w Lutoryżu zakończył zawody, na ławce zapanowała niesamowita radość. Zawodnicy na boisku, sędziowie też już wiedzieli, że awans jest nasz. Sędzia w Kozłówku, nie przedłużając meczu zbyt długo zakończył spotkanie, a płyta boiska została przez nas opanowana. Radość, radość, radość, wzajemne gratulacje. Kto by pomyślał, że Diament Pstrągowa, z drużyny która jeszcze rok temu nie dawała żadnych nadziei na taki sukces, dziś będzie cieszyć się z awansu do A-klasy. Nie ma co ukrywać, w Lutoryżu zdarzył się piłkarski cud. Takich emocji nie przeżyliśmy nigdy w, krótkiej 9 letniej historii klubu z Pstrągowej. Emocje były niesamowite! Potem było świętowanie do późnych godzin nocnych. Soków nie brakowało.

Czas podsumowań

Zbyt mało czasu od tych wielkich emocji minęło. Nieoficjalne zakończenie sezonu było już wczoraj. Za tydzień przyjdzie czas na oficjalne, gdzie wszystkie sprawy będą musiały zostać omówione. Bo nie ma co ukrywać, z tak wąską kadrą nie mamy czego szukać w wyżej lidze. Bierzmy przykład z zespołu z Niebylca, który przez rozsądne transfery pokazuje, że mieszanką młodości i rutyny można rok po awansie znajdować się blisko premiowanych awansem miejsc w A-klasie. Dziękujemy im także, za gratulacje.

Podziękowania

Podziękować trzeba wielu osobom. Począwszy od zawodników a skończywszy na osobach, którym nie był obcy los Diamentu. Szczególne podziękowania należą się głównie naszemu trenerowi, który ze zlepki zawodników zrobił coś co jeszcze jakiś czas temu było tylko kwestią marzeń. Dziękujemy również całemu zarządowi, kierownikowi, osobom odpowiedzialnym za przygotowanie boiska oraz zaplecza a także Bartkowi Stecowi, Wojtkowi Środoniowi i Robertowi Tobiaszowi, którzy na zakończenie sezonu ufundowali nam jakże cenne napoje chłodzące.

Nie zmarnujmy tej szansy aby z hukiem nie spaść za rok do B-klasy. Czas na analizę na pewno jeszcze będzie. Na razie jednak cieszmy się bo MAMY AWANS!


  • Komentarzy [3]
  • czytano: [878]
 

autor: gkod81 2013-06-24 23:02:03

Profil gkod81 w Futbolowo za napoje chłodzące to jeszcze naszemu kierownikowi Jankowi trzeba podziękować ;-)


autor: brzetek 2013-06-25 01:10:34

Profil brzetek w Futbolowo To efekt pracy także z poprzednimi trenerami, nie przesadzajmy, że nagle z sezonu na sezon z grupy nieudaczników powstała drużyna na awans :) (A tak na marginesie... OOOOOOOOO LKS...!!)


autor: Dada16a 2013-06-25 13:23:41

Profil Dada16a w Futbolowo ... do boju Diament Pstrągowa, dwie bramki ....


Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Reklama